• Wpisów:2
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:24
  • Licznik odwiedzin:1 155 / 1973 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kiedy wstałam zobaczyłam leżące wszędzie kartony na których było napisane : talerze , ciuchy Carly, i wiele,wiele innych wtedy dotarło do mnie że znowu się przeprowadzam . Powoli się do tego przyzwyczaiłam że non stop co parę miesięcy zmieniam mieszkanie bo moi rodzice zadłużają się w czynszu . Kiedyś nawet spędziłam tylko jedną noc w domu i na drugi dzień już musieliśmy się wyprowadzać . Zawsze marzyłam o tym żeby wreszcie moi rodzice dostali mieszkanie żebyśmy mieli swój mały zakątek w który nie trzeba pakować co miesiąc po tysiąc złotych . Ubrałam się a ojciec dał mi klucze do nowego mieszkanie po czym wytłumaczył jak mam dojść , zapięłam psa na smycz i ruszyłam . Kiedy po spacerze z psem poszłam w stronę tego domu znalazłam się na osiedlu gdzie znajdowały się dwa bloki , przez całe podwórko ciągnął się duży powojenny mur który odgradzał wielką górę piachu , pod blokiem stała ławka obdrapana z zielonej farby ,chodniki były to wielkie płyty z cementu , bałam się że nie przyzwyczaję się do nowego otoczenia . Weszłam na klatkę schodową gdzie od wejścia do nowego domu dzieliło mnie osiem kamiennych schodów . Wyciągnęłam klucze i otworzyłam mieszkanie , kiedy weszłam zamknęłam drzwi za sobą po czym oparłam się o ścianę i powoli osuwałam się na ziemię aż wreszcie usiadłam na zimnych kafelkach a głowę wtuliłam w kolana , z oczu zaczęły płynąć mi łzy które moczyły moje spodnie , dom ten był straszny tyle razy się przeprowadzałam ale na takie mieszkanie jeszcze nie trafiłam. Ściany były okropnie brudne, popękane kafelki na podłodze i do tego jeszcze stare drewniane okna. Po prosto to mieszkanie było jak rudera. Kiedy rodzice po czasie przyjechali z meblami i zaczęli je wnosić to wtedy dotarło do mnie ,że naprawdę będę tu mieszkać i muszę się przyzwyczaić. Usiadłam na parapecie w pokoju od strony tyłu bloku żeby nikt mnie nie zobaczył po czym puściłam sobie piosenkę Justina Biebera "That Shoould Be Me" żeby się trochę uspokoić. Jednak ukrywanie się nie powiodło zobaczyłam po chwili ,że na trawie siedzi mała dziewczynka. Po paru minutach podszedł do niej chłopak, mała blondynka pokazała na mnie palcem żeby chłopak się spojrzał,a ja szybko zeskoczyłam z parapetu żeby mnie nie zauważył po czym powoli zamknęłam okno. Poszłam usiąść do łazienki gdzie znajdowała się wanna i pralka. Usiadłam na pralce i zaczęła znowu płakać. Przekręciłam zamek w drzwiach i powiedziałam sobie: " Nigdy już stąd nie wyjdę !". Myślałam ciągle: dlaczego ja, dlaczego ja nie mogłam urodzić się w bogatej rodzinie. Wstydziłam się tego,że jestem biedna.
- Carly czemu siedzisz w łazience?- Zapytała mama pukając do drzwi.
- Bo uwierz,że mi się tu podoba i nie mam zamiaru stąd wychodzić.- Odpowiedziałam.
-Dlaczego coś się stało?-Drążyła temat,kiedy ja miałam ochotę żeby po prostu sobie poszła.
- Nie no co ty wszystko w porządku. Czy ty naprawdę nie widzisz jak to mieszkanie wygląda?- Krzyknęłam pod wpływem wzbierających we mnie emocji.
- Nie przesadzaj z czasem jak będą pieniążki to się wyremontuje mieszkanie. -Starała się załagodzić sytuację i myślała ,że jej słowa mnie pocieszą,że zrobi mi się lepiej na sercu.
- Ty w ogóle słyszysz co ty mówisz?! "Jak będą pieniąrzki", nie rozśmieszaj mnie każdy grosz będzie się odkładać żeby tylko miesiąc w miesiąc było do zapłaty.- Mówiłam cały czas podniesionym tonem,bo moje nerwy nie chciały się uspokoić.
- Uspokój się Carly idź się rozpakować. - Powiedziała stanowczym tonem co znaczyło tylko jedno dla niej ta dyskusja już była skończona jakiekolwiek dalsze ciągnięcie tego tematu było skazane na nie powodzenia. Puściłam głośno muzykę żeby nie słuchać juz więcej matki i jej głupich gadek . Po około 2 godzinach zgłodniałam i już wtedy tylko to zmusiło mnie do wyjścia z łazienki. Wyszłam z domu trzaskając drzwiami i ruszyłam przed siebie w poszukiwaniu sklepu,bo miałam jeszcze parę groszy w kieszeni. Szłam z oczami wbitymi w ziemię mijając kolejną ławkę znajdującą się na tym osiedlu, na której siedziała ta dziewczynka i chłopak przed którym wtedy w domu chciałam się ukryć. Podniosłam lekko wzrok w górę i spojrzałam prosto w jego błękitne oczy na jego twarzy rozwidniał uśmiech, a ja ponownie wbiłam wzrok w ziemie i szłam przed siebie.



Ps. dajcie znać w komentarzu czy wam sie podoba i czy mam to dalej kontynuować..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›